/t-opowiadanie?page=7 /t-opowiadanie?page=7 /t-opowiadanie?page=7 /t-opowiadanie?page=7 /t-opowiadanie?page=7 /t-opowiadanie?page=7 /t-opowiadanie?page=7 /t-opowiadanie?page=7 /t-opowiadanie?page=7 /t-opowiadanie?page=7
Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 2 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Opowiadanie.
Katiekins Offline
zniszczona.
*****

Liczba postów: 1 902
Dołączył: 16.02.2011
Post: #91
Re: Opowiadanie.
90. Emily

Siedziała nad wodą, patykiem pisząc jej imię na mokrym piasku. Z oddali dochodziły śmiechy i głośne rozmowy. Rozpoznawała dokładnie wśród nich jej głos, rozpoznałaby go nawet w milionowym tłumie. Uśmiechnęła się do siebie.
Za każdym razem, kiedy miała napisać ostatnią literę, woda nadpływała i zmywała wszystko. Jednak mimo to za każdym razem zaczynała od nowa.
Napisała przedostatnią literę i zawahała się. Wsłuchała się w rozmowy i śmiech ? nie słyszała jej. Nagle poczuła, jak ktoś zza jej pleców łapie ją za rękę w której trzymała patyk i pisze ostatnią literę imienia. 'Naomi'. Woda nie nadpłynęła, nie zmyła tego tak jak robiła to do tej pory. Odwróciła głowę...

-Ems - usłyszała nad sobą głos Katie ? zamierzasz tak spać przez cały dzień? Zbieraj się.
Przetarła oczy i uniosła wzrok, patrząc na siostrę.
-Gdzie mam się zbierać?
-Freddie do Ciebie pisał, że jeśli chcesz z nim porozmawiać, to przyjdź do szopy. Odpisałam, że chcesz i że przyjdziesz.
Emily zerwała się z łóżka.
-Co zrobiłaś?? Kto Ci pozwolił grzebać w moim telefonie?
-Nie grzebałam, po prostu dostałaś wiadomość, a że nie mogłaś się wybudzić, jakiś dziwny uśmieszek Ci się po twarzy błąkał przez cały czas, to odebrałam. Poza tym, idę z Tobą. Dzwoniłam do Eff, powiedziała mi, że też tam jest.
-Dobra, nie ważne.
Po wyjściu Katie z ich pokoju Emily usiadła na łóżku i zwiesiła głowę. Przypomniały jej się ostatnie dni, jak mijała go na korytarzu, widząc jego jednocześnie wściekły i tęskny wzrok. Chciała z nim porozmawiać, bo nie był jej całkowicie obojętny, jednak nie potrafiła podejść i zagadać. Było jej zwyczajnie głupio i wstyd. Czuła się sama przed sobą tak, jakby go wykorzystała, żeby odegrać się na Naomi.
Z nią też nie miała odwagi porozmawiać. Tęskniła za nią, każde spojrzenie w jej stronę powodowało, że coś ją rozrywało od środka na części. Wiele razy układała sobie w myślach zdania, które jej powie, jednak żadne nie wydawało jej się odpowiednie.
-Idziesz?! - Katie krzyknęła do niej z dołu.
-Już, poczekaj ? odkrzyknęła i zaczęła się szybko zbierać do wyjścia.

Stały przed drzwiami do szopy Fredsa. Emily czuła, jak ciśnienie zaczyna jej rosnąć w ekstremalnym tempie, Katie natomiast uśmiech nie schodził z twarzy ? poprawiła spódnicę i weszła do środka. Emily powoli weszła za nią.
Zobaczyła, jak Effy siedziała na fotelu popijając wódkę i ucząc Pandorę wciągać kreski bez rozdmuchiwania wszystkiego dookoła. Freddie siedział pod ścianą, przyglądając się im. Na kanapie dostrzegła Cooka rozmawiającego z Naomi.
-Widzę, że zajebiście się bawicie ? powiedziała Katie i usiadła obok Effy, która nawet nie obdarzyła jej spojrzeniem. Emily nie potrafiła ruszyć się z miejsca, stała przy drzwiach i przenosiła wzrok z jednej osoby na drugą.
-Emilio, co Ty odpierdalasz? - usłyszała po chwili głos Cooka. - siadaj, co tak stoisz jakby Cię ktoś zasadził w tej podłodze.
Popatrzyła w oczy Naomi, ona tak samo spojrzała na nią. Przez moment wydawało jej się, że widzi w nich tęsknotę.
-Emily, możesz ze mną wyjść na chwilę? - powiedział Freddie, wstając z miejsca.
-um... jasne.

-Przepraszam, że tak na Ciebie wtedy naskoczyłem... to wszystko przez to, że mi na Tobie tak zajebiście zależy. Przez ostatnich kilka dni zachowywałem się jak idiota.
-Ja też nie byłam bez winy. Ale wiesz, chciałabym Ci coś...
-Nie wierzyłem w to, że możesz coś do mnie czuć, bałem się, że jestem Twoją odskocznią po związku z Naomi. Jednak jak dzisiaj mi napisałaś, że Ty też chcesz ze mną pogadać, że przyjdziesz się ze mną spotkać, doszedłem do wniosku, że mogłem się mylić myśląc, że nic dla Ciebie nie znaczę.
Emily głośno wciągnęła powietrze. Z każdym kolejnym słowem Freddiego czuła, że nie będzie w stanie powiedzieć mu tego, co zamierzała.
W tym momencie z szopy wyszła Naomi. Rzuciła 'cześć' do nich obu i poszła w stronę wyjścia z ogrodu.
-Freddie, przepraszam. - powiedziała do niego Emily, ucałowała go w policzek i szybkim krokiem ruszyła za Naomi.
Zawołała ją, kiedy obie znalazły się poza ogrodem Freddiego.
Naomi przystanęła i obróciła się w jej stronę.
-Możemy pogadać? - zapytała Emily, naciągając rękawy swetra. Naomi podeszła do niej.
-Dobrze. Ale chyba nie chcesz rozmawiać na środku ulicy?
Poczuła, jak ciśnienie zaczyna opadać. Lekko się uśmiechnęła.
-Możemy rozmawiać gdziekolwiek.
-Chodź. - Naomi poszła przed siebie, Emily dorównała jej kroku.
Doszły do parku, usiadły na ławce nad stawem.
-Dlaczego tutaj? - zapytała ją Emily, trochę zdziwiona miejscem, które wybrała Naomi.
-A dlaczego nie? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-Dla mnie w porządku. W każdym razie...
Przerwała na moment, popatrzyła na nią. Naomi nie mówiła nic, wpatrywała się w wodę odpalając papierosa.
-To wszystko nie tak miało być. Wszystko się popierdoliło, a ja nie byłam w stanie tego zatrzymać. Po tym co powiedziałaś, przy tej cholernej grze, czułam się tak, jakby ktoś usuwał mi grunt spod nóg. Poszłam wtedy do niego, bo wiedziałam, że jemu na mnie zależy. Czułam się przy nim dobrze, jednak... kurwa. Jednak jednocześnie czułam, że samą siebie oszukuję. Jeszcze potem, jak widziałam Cię z Mini, u niej na imprezie... nie chcesz wiedzieć co wtedy myślałam.
04.08.2011 14:48
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
martucha Offline
10ka.
*****

Liczba postów: 1 388
Dołączył: 13.02.2011
Post: #92
RE: Opowiadanie.
91. Naomi.

Zaciągnęła się mocno i podała papierosa czerwonowłosej, wypuszczając z ust gęstą chmurę dymu. Wiedziała, że musi to wreszcie z siebie wyrzucić, bo jeśli nie zrobi tego teraz, to nie zdobędzie się na to już prawdopodobnie nigdy. Wbiła wzrok w poruszającą się lekko taflę wody i zagryzła wargę.
- Zawsze byłam uczuciowo niedostępna. Zbudowałam wokół siebie mur, który zaczął pękać, kiedy się pojawiłaś. Weszłaś na teren, na którym nikt jeszcze nie był, a ja nie mogłam nic z tym zrobić. Cały mój szczelnie zamknięty świat wywrócił się do góry nogami, wystraszyłam się. Odpychałam cię, bo nie mogłam uwierzyć w to, że wreszcie znalazł się ktoś, komu na mnie zależy. - spojrzała na dziewczynę. - A później pojawił się Freddie i zaczęłam wątpić.
- Naomi, ja...
- Poczekaj. Jesteś dla mnie cholernie ważna, Emily. Nie chcę i nie mogę cię stracić. Ale nie wiem, czy jestem gotowa na związek. Nie wiem, czy w ogóle potrafię z kimś być. Jestem beznadziejna, jeśli o to chodzi, przepraszam. - przymknęła oczy. Wypowiedzenie tych kilku zdań kosztowało ją cholernie dużo, chociaż nie dała tego po sobie poznać. Poczuła ulgę. Po chwili milczenia, dziewczyna objęła ją mocno. Siedziały tak, dopóki nie rozległ się głośny, przeciągły świst, który po kilku sekundach zamienił się w huk. Odsunęły się od siebie, a niebo rozdarły kolorowe smugi światła, rozpryskując się na wszystkie strony. 'Fajerwerki, serio, teraz?'
- To ja przepraszam, za wszystko. - w ciemnych źrenicach czerwonowłosej odbijały się kolorowe iskierki. Normalnie pewnie rzuciłaby jakiś zgryźliwy komentarz, odnośnie scenariusza jak z amerykańskiej komedii romantycznej, ale teraz nawet jej się to podobało.
- Zwolnijmy, zacznijmy od początku. - wstała, naciągnęła kaptur bluzy i podała jej rękę. - Chociaż w sumie, teraz chyba powinnyśmy się pocałować. - kiwnęła głową w stronę błyskających światełek.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo bym... - przerwała Emily i pociągnęła ją w stronę alejki prowadzącej do wyjścia z parku. Szły w milczeniu, co chwila uśmiechając się do siebie. W powietrzu czuć było napięcie i chyba obie dobrze wiedziały, czym było spowodowane. Żadna jednak starała się tego nie okazywać. 'Dasz radę, oddychaj.' Jej wzrok przykuł ciemny van, zaparkowany na chodniku, którego tylne drzwi nie były do końca zasunięte. 'No tak. Pieprzyć to.' Złapała dziewczynę za nadgarstek, odsunęła drzwi i gwałtownie popchnęła ją na potrójne siedzenie, również gramoląc się do środka. Zamknęła samochód od środka i usiadła na niej okrakiem. Tak bardzo za nią tęskniła. Za jej uśmiechem, dotykiem, zapachem. Nie zastanawiając się dłużej, przylgnęła wargami do jej ust. Delikatny pocałunek stawał się coraz bardzie gwałtowny, a ręce coraz pewniej wdzierały się pod ubrania. Poczuła, jak paznokcie dziewczyny boleśnie wbijają się gdzieś w okolicach jej kręgosłupa, a zęby zaciskają się na jej ramieniu. Niespodziewanie Emily zgięła nogę w kolanie, co wytrąciło ją z równowagi i po chwili obie leżały między siedzeniami, śmiejąc się w głos.
- Jeśli tak wygląda twoje 'zwolnijmy', to jestem za tym, żeby nigdy nie przyspieszać. - w odpowiedzi na jej twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech, a usta wylądowały na nosie czerwonowłosej.

[Obrazek: tumblr_mpaqd8qxHv1qb5tv9o7_r1_250.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.09.2011 10:19 przez martucha.)
03.09.2011 19:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Minis Offline
dupcia
*****

Liczba postów: 1 175
Dołączył: 19.03.2011
Post: #93
RE: Opowiadanie.
92. Mini

Mini nadal nie była w stanie wyjść z łóżka. Miała wrażenie, że decyzja o powrocie do tego miasta, była największym błędem jej życia...
Nie mogła przecież zmieniać zdania co 5minut. Musiała stawić czoła swoim problemom. Jutro planowała pójść na zajęcia.
Blondynka powoli wyczołgała się ze swojego królestwa. Wzięła rudą kotkę na ręce i zaczęła delikatnie ją głaskać.
Kotka mruczała i mruczała, uwielbiała gdy ktoś się nią zajmował. Była taka jak Mini- Obie kochały być w centrum zainteresowania. Obie lubiły bliskość drugiej osoby.
Mini cały czas czuła na sobie dotyk, zapach a nawet smak Naomi. Blondynka złamała jej serce wybierając rudowłosą Emily. Dziewczyna czuła się okropnie! Miała jednak świadomość, że to co było między nią a Naomi to nie była miłość tylko zwykłe zauroczenie. Nie mogła jednak zapomnieć o ich wspólnych pocałunkach, tańcach, rozmowach. Mini sądziła, że gdyby tylko miała szansę być z Naomi, obie stanowiły by naprawdę dobraną parę.
Blondynka włączyła muzykę, podeszła do lusterka- nałożyła lekki makijaż, uczesała swoje długie blond włosy, pomalowała paznokcie, robiła wszystko aby wyglądać pięknie. Efekt był oczywiście niesamowity.
Mini spojrzała na swoje ciuchy, zastanawiała się co powinna założyć. Chwilę ciszy przerwał naglę dzwonek komórki. Dostałam sms'a zachichotała dziewczyna i podbiegła do swojego telefonu.
Autorką wiadomości była Franky, która zaprosiła dziewczynę do siebie na obiad. Chwila, pomyślała Mini ten obiad ma być dzisiaj! Za dwie godziny...
Blondynka nie miała żadnych planów na dzisiejsze popołudnie, jednak obiad u kogoś kto niedawno złamał jej serce nie wydawał się dobrym pomysłem. Mini chwyciła do ręki swój telefon i odpisała Franky: "Niestety nie mogę cię dzisiaj odwiedzić. Bardzo źle się czuję. Chyba będę chora, pozdrawiam ;* "
Dziewczyna wiedziała, że dobrze robi. Nikomu już nie pozwoli się skrzywdzić.
Naomi, Franky- obie były warte grzechu, ale miały swoją szansę.
Teraz Mini chciała być z kimś kto naprawdę na nią zasługiwał, z kimś kto będzie starał się o jej względu i z kimś kto będzie ją naprawdę kochał.

Godzinę później blond włosa piękność siedziała na krześle kosmetyczki i razem z Kate- siostrą Emily rozmawiały o nowych ciuchach, chłopcach i o nowych kosmetykach.
Czyżby stara Mini wróciła?
04.09.2011 11:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Miss_Stubborn Offline
zacookana
*****

Liczba postów: 2 292
Dołączył: 13.01.2011
Post: #94
RE: Opowiadanie.
93. Effy

-Eff, tak dobrze?- Spojrzała na Pandorę, która miała cały nos w białym proszku, a po starannie ułożonej ścieżce nie było już śladu. Effy uniosła tylko delikatnie kąciki ust i przeniosła wzrok na poprzednie miejsce. Patrzyła, jak Cook cały czas próbuje rozbawić Naomi, na której twarzy gościł wymuszony uśmiech. Dziewczyna kątem oka obserwowała Freddiego i odrywała od niego wzrok, tylko kiedy ręce Cooka co chwilę lądowały niebezpiecznie blisko jej bielizny. Effy pociągnęła kolejny łyk wódki i spojrzała na Cooka. Wyglądał na zupełnie wyluzowanego, w ciągu całego wieczoru powiedział do niej może dwa zdania i podał jej butelkę wódki. Nawet Pandorze i jej obcisłej bluzce poświęcił więcej uwagi. Dalej na niego patrzyła, kiedy jego wzrok zatrzymał się na niej. Zamilkł ma chwilę i miała wrażenie, że chce do niej podejść, ale w tym momencie oczy wszystkich zwróciły się w kierunku drzwi. W szopie pojawiły się bliźniaczki. Katie od razu zajęła miejsce obok Effy i zaczęła o czymś z zaangażowaniem opowiadać. Effy jednak wolała przyglądać się, jak Freddie zrywa się na równe nogi i wciąga Emily z szopy, a mina Naomi nabiera jeszcze żałośniejszego wyrazu.
-Lepiej już pójdę.- Rzuciła blondynka i ruszyła w stronę wyjścia.
-Co ty pierdolisz, Naomikins? Impreza dopiero się rozkręca.- Cook dla zachęty uniósł do połowy opróżnioną butelkę wódki.
-Nie jestem w nastroju.- Nikt nie zdążył już nic powiedzieć, bo drzwi szopy zamknęły się za Naomi.
-Tęsknić nie będziemy.- Katie spojrzała znacząco na Effy. Cook zaczął się śmiać i wcisnął się między Effy, a Katie. Objął jedną z bliźniaczek.
-Katiekins, twoje cycki wyglądają świetnie w tej bluzce.
-Spierdalaj, zboczeńcu. ? Katie odepchnęła Cooka.- I zabieraj ze mnie swoje brudne łapy, nieokrzesany chamie.- Effy przewróciła oczami. Miała już dość tego miejsca. Uśmiechnęła się delikatnie, kiedy spojrzała, jak JJ tłumaczył Pandorze szkodliwość narkotyków. Po chwil telefon Pandory zadzwonił. Effy nie musiała słuchać rozmowy, żeby wiedzieć, że to matka Pandory.
-Tak mamo, już wracam!- Darła się Pandora.- Kto mnie odprowadzi?- Pandora rozejrzała się po pomieszczeniu.- JJ! JJ mnie odprowadzi.- Effy uniosła brwi w rozbawieniu i spojrzała Cooka, który śmiał się głośno i klepał JJ?a po ramieniu.
-Wiesz co masz robić, stary.- Pandora wyciągnęła z szopy JJ?a, który nie był w stanie wymówić ani jednego słowa.
-Freddie, moja mama powiedziała, że nie mogę sama wracać do domu o tej porze i JJ zgodził się mnie odprowadzić. Odlotowo, nie?- Effy spojrzała z ironią na zmieszanego Freddiego. Wiedziała dokładnie co się właśnie stało, z jego miny można było wyczytać wszystko. Zaczął się denerwować jeszcze bardziej, kiedy napotkał jej spojrzenie. W pewien sposób rozbawiło ją to, jak bardzo chciał ukryć swoją porażkę, nie wchodząc przez jakiś czas do szopy.
-A gdzie jest Emily?- Katie wstała z miejsca. Freddie spuścił głowę i przez chwilę milczał. ? Powiesz mi do cholery gdzie jest moja siostra, czy będziesz tak tylko stał?
- Jest z Naomi.- Cook zaczął się głośno śmiać.
- Czyli nawet druga laska może odbić ci twoją dupę.
-Chyba sobie, kurwa żartujecie. Idę jej poszukać.- Katie z impetem zatrzasnęła drzwi. Freddie usiadł obok Effy. Z bliska wyglądał jeszcze żałośniej. Podała mu prawie pełną butelkę wódki, a on pociągnął duży łyk i się zakrztusił. Cook znowu zaczął się śmiać.
-Nic dziwnego, że cię zostawiła. Blondi jest twardsza od ciebie.
-Spierdalaj, Cook.- Freddie pociągnął kolejnego łyka.
-Nasz książę się obraził. Gdybyś był facetem?
-Nie słyszałeś, Cook?- Effy spojrzała mu prosto w oczy. Patrzył na nią z mieszaniną wściekłości i zaskoczenia w oczach. Przenosił wzrok z Freddiego na nią i z powrotem. Miała nadzieję, że wystarczająco wyprowadziła go z równowagi. Czuła, że traci grunt pod nogami za każdym razem, kiedy on nie zwracał na nią uwagi. Odczuwała satysfakcję, kiedy widziała, że chociaż minimalnie doprowadziła go do takiego stanu. Nie chciała nic do niego czuć, a tym bardziej nie chciała tak rozpaczliwie pragnąć jego uwagi.
-Jak sobie chcecie.- Spojrzał na nią jeszcze raz i z całej siły uderzył w worek treningowy obok niego. Odwrócił się i wyszedł, mocno trzaskając drzwiami. Effy poczuła, że zaciska jej się żołądek i robi jej się niedobrze. Spojrzała na Freddiego, który zdążył opróżnić już prawie całą butelkę.
-Co jest ze mną nie tak? ? Zapytał Freddie i wypuścił butelkę z rąk. Spojrzał na nią z żalem, a potem przeniósł wzrok na Effy. ? Ty też byś wybrała Naomi?- Effy uśmiechnęła się ze łzami w oczach.
-Nie.
-Łatwiej jest, kiedy nikogo nie kochasz, prawda? Ty wiesz o tym najlepiej.- Tym razem zacisnęła powieki i przygryzła wargę.
-Tak. Możesz wtedy robić, co zechcesz.- Spojrzała na Freddiego. Przyglądał się jej uważnie, wiedziała, że jest na tyle pijany, że prawdopodobnie nie będzie niczego rano pamiętał.-Chcesz się przekonać?- Przełknęła ślinę i ujęła jego twarz w dłonie. Na początku wydawał się zaskoczony, ale po chwili ją pocałował. Zaczęli pozbywać się ubrań, a jedyne co czuła to pustka. Nie patrzyła nawet na jego twarz. W tej chwili sama nie była pewna dlaczego to robi, w pewien sposób chciała się pozbyć wszelkich emocji. Po krótkiej chwili Freddie leżał obok niej i spał, jak zabity. Odkręciła się od niego i też zamknęła oczy.

Obudziła się i rozejrzała naokoło. Szopa pełna była butelek i petów. Freddie ciągle spał. Wstała i zebrała z podłogi swoje ubrania. Nałożyła bieliznę i usiadła na fotelu, biorąc do ręki paczkę papierosów z podłogi. Zapaliła jednego i spojrzała na Freddiego, kiedy ten otwierał oczy. Na początku jej nie zauważył, ale kiedy na nią spojrzał jego twarz w ciągu chwili przeszła od zaskoczenia, poprzez przerażenie do wściekłości.
-Eff? To co się wydarzyło? Ja pierdolę! Wydarzyło się coś, prawda?- Effy tylko się uśmiechnęła.
-Nie bądź naiwny Freddie, jesteś nagi, a ja siedzę obok ciebie w samej bieliźnie. Jak myślisz, wydarzyło się coś?
-Ty jeszcze z tego żartujesz?
-Nie mów, że ci się to nie podobało.
-Podobało? Ja prawie nic z tego nie pamiętam!- Schował twarz w dłonie.- Cook mnie zabije.
- Jego to nie obchodzi.
-Nie obchodzi? Jesteś aż tak ślepa, czy tak zapatrzona w siebie? Powiedz mi, Effy. Obchodzi cię ktokolwiek inny oprócz ciebie samej? ? Freddie naciągnął bokserki i stanął naprzeciwko Effy. ? Wszystko tak niszczysz w swoim życiu? ? Effy przełknęła głośno ślinę. ?Bo właśnie zniszczyłaś swoją szansę na bycie z kimś, kto cię rozumie. Myślałem, że do siebie pasujecie, ale się myliłem. Ty nie zasługujesz na jego uczucie. Ja pierdole, pewnie właśnie zniszczyłaś też naszą przyjaźń.- Freddie spojrzał na nią z pogardą i pokręcił głową. Do oczu napłynęły jej łzy, miała wrażenie, że Freddie życzy jej śmierci. W tej chwili sama sobie tego życzyła. Miała właśnie zamiar wstać, kiedy drzwi do szopy nagle się otworzyły.
-Freddie, chciałam z tobą porozmawiać o?- Emily urwała w połowie zdania i patrzyła w szoku na Effy i Freddiego, którzy byli w samej bieliźnie. Effy uśmiechnęła się do Emily i założyła swoją koszulkę.
-Lepiej zostawię was samych.- Wychodząc z szopy usłyszała tylko łamiący się głos Freddiego.
-Em, wszystko ci wyjaśnię?- Effy stanęła przed szopą i nie potrafiła powstrzymać łez. Jednak szybko je otarła i ruszyła przed siebie.

[Obrazek: tumblr_mqtidenwrX1qfisvuo1_250.gif]
06.09.2011 13:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Katiekins Offline
zniszczona.
*****

Liczba postów: 1 902
Dołączył: 16.02.2011
Post: #95
RE: Opowiadanie.
93. Emily

Wtulała się w nią najmocniej jak tylko potrafiła. Bała się, że to co właśnie się dzieje jej się śni, że za chwilę się obudzi i nie będzie jej przy niej.
-Ej, bo mnie udusisz ? zaśmiała się Naomi. Emily spojrzała na nią i ucałowała ją lekko w usta.
-wtedy zabrałabym Cię do siebie i położyła w łóżku, żebym mogła na Ciebie patrzeć 24 godziny na dobę.
Nie zdążyły powiedzieć nic więcej, bo usłyszały kroki zbliżające się do samochodu. Szybko wstały i wybiegły ? właścicielem wozu był młody chłopak, który najwyraźniej był tak zaskoczony widokiem dwóch dziewczyn wyskakujących z jego samochodu, że zapomniał zareagować.

-Chcesz dzisiaj wracać do domu? - zapytała Naomi, kiedy stanęły na chwilę, żeby złapać oddech.
-Dzisiaj mam ochotę tańczyć, może poszłybyśmy do jakiegoś klubu? Dałabym wiele, żeby zobaczyć Cię teraz na parkiecie, mokrą od potu. - odpowiedziała Em i spojrzała na nią ze znaczącym uśmiechem.
-Jak sobie życzysz ? Naomi pocałowała ją i pociągnęła za rękę w stronę centrum.
Weszły do klubu, ludzi było tyle, że musiały się między nimi przeciskać. W końcu udało im się znaleźć wolny kawałek miejsca, gdzie mogły swobodnie tańczyć.
Po około godzinie tańca poszły w stronę baru po piwo. Kiedy zbliżały się do lady dostrzegła trzy znajome postacie : byli tam Cook, Katie i Mini. Emily stanęła na chwilę, nie była pewna czy powinna tam do nich podejść. Naomi jednak pewnie ścisnęła jej rękę i pociągnęła ją w ich kierunku.
-Co Ty tu... - zaczęła Katie, jednak nie dokończyła, kiedy dostrzegła splecione palce siostry z palcami Naomi.
-O ja pierdolę ? roześmiał się Cook, Mini nie powiedziała nic, tylko patrzyła na nie wielkimi oczami.
-Szukałam Cię wszędzie. Znowu narobiłaś dziadostwa, cholerna primadonno ? powiedziała Katie po chwili milczenia ? możesz mi łaskawie to wszystko wytłumaczyć?
-A po co ja Ci się mam tłumaczyć, Katie? Jeśli chcesz to bardzo proszę, Freddie jest Twój ? wyminęła ją i oparła się o bar, zamawiając 2 piwa. Odwróciła się jeszcze na chwilę, kiedy usłyszała odchodzącą Katie, przeciskającą się przez tłum i przeklinającą każdego, kto stanął jej na drodze.
Naomi puściła na chwilę jej dłoń i zagłębiła się w rozmowę z Cookiem. Mini natomiast stanęła obok niej i zapytała :
-więc znowu jesteście razem, tak?
-um... tak, jesteśmy razem.- odpowiedziała, zaskoczona tą rozmową. W ogóle, zaskakujący dla niej był sam fakt, że Mini tam była. - kiedy wróciłaś?
-Dzisiaj rano. Naomi Ci nie powiedziała?
Miałyśmy ważniejsze tematy do rozmowy, kochana ? pomyślała Em, ale odpowiedziała :
-Nie, jeszcze mi nic nie mówiła.
-No, to zostaliśmy sami, piękna! - ryknął Cook do Mini i objął ją ramieniem. Ta zdjęła jego rękę ze swojego ramienia i odpowiedziała :
-chyba sobie kpisz, ja tu przyszłam z Katie ? pocałowała w policzek Emily i Naomi i poszła w stronę wyjścia.
Emily uśmiechnęła się do Cooka i wzruszyła ramionami. Powiedziała do Naomi :
-wracamy na parkiet?
-jasne. Cook, idziesz z nami?
-Nie no, przecież nie będę patrzył jak się gwałcicie na środku sali, dopiero co się zeszłyście. Wiem o czym teraz myślicie ? mrugnął do nich i wtopił się w tłum.
Dziewczyny roześmiały się tylko i tanecznym krokiem przeszły z powrotem na 'swój' kawałek miejsca w klubie.
Wyszły, kiedy na zewnątrz zaczęło się robić jasno.
-No i mam to czego chciałam ? powiedziała Emily odgarniając jej mokre włosy z czoła. Spojrzała na zegarek w komórce. - kurwa. Matka mnie zabije, jak wejdę do domu o 5 rano.
-A kto powiedział, że musisz wracać?
Emily nie odpowiedziała, tylko objęła ją mocno. W pewnym momencie uderzyła ją jedna, nagła myśl.
-Naomi... Katie ma trochę racji, strasznie namieszałam. Zrobiłam z niego idiotę, no i...
-Wiem. Ale to, że będziesz się tym zadręczać w niczym Ci nie pomoże.
-To co Twoim zdaniem mam teraz zrobić... - zamyśliła się na chwilę, po czym dodała ? myślisz, że powinnam do niego pójść, porozmawiać? Chciałabym w końcu tę chorą sytuację wyjaśnić.
-No... tak by było najlepiej.
Emily zauważyła cień niepewności na twarzy Naomi. Spojrzała jej w oczy i zapytała :
-chcesz iść tam ze mną?
-Teraz? To chyba nie jest dobry pomysł nachodzić ludzi o 5 rano. Chodźmy do mnie, prześpimy się chwilę, zjemy coś i pójdziemy.
-Kocham Cię, wiesz? - Emily poczuła, jak łzy napływają jej do oczu.
-Wiem, mała. Ja Ciebie też.

Około ósmej, kiedy już się w miarę ogarnęły i zjadły śniadanie przygotowane przez matkę Naomi poszły do domu Fredsa. Emily czuła, jak ogarnia ją lęk, wyczuwalny był też lęk w uścisku dłoni Naomi.
Stanęły pod jego drzwiami i nacisnęły na dzwonek. Po chwili w drzwiach stanęła rozespana Karen.
-To, że wy nie śpicie po nocach nie znaczy, że ja też.
-Jest Freddie?
-Nie wrócił na noc, pewnie śpi w szopie.
-Dzięki. - Pożegnały się z siostrą Freddiego i poszły do szopy.

-Wejdź sama, poczekam na ławce. - Naomi pocałowała ją i poszła w stronę ławki ukrytej w ogrodzie.
Emily kiwnęła jej twierdząco i chwyciła za klamkę.
-Freddie, chciałam z tobą porozmawiać o? wow. - czuła, jak oczy rozszerzają jej się do nienaturalnych rozmiarów. W środku ujrzała Freddiego w bokserkach i właśnie ubierającą się, uśmiechniętą Effy.
-Lepiej zostawię was samych.- Rzuciła Effy i wyszła z szopy.
-Em, wszystko ci wyjaśnię?- Freddie podszedł do niej i chwycił ją za ramiona.
Emily czuła, jak uśmiech wypływa jej na twarz. Czyli niesłusznie było jej go szkoda. Niesłusznie cały czas trwania ich związku obarczała się poczuciem winy, że go oszukuje, że będąc z nim cały czas kochała kogoś innego.
Teraz miała tylko wyrzuty do samej siebie, że była taka ślepa, że nie zauważyła, w jakim kierunku rozkwita jego przyjaźń z Effy.
-Ale nie musisz mi niczego wyjaśniać, spokojnie ? zdjęła jego ręce ze swoich ramion. - ten nasz związek był jedną wielką farsą, oboje o tym wiemy. Teraz tylko się w tym upewniłam. Szkoda tylko tego czasu, któy na siebie straciliśmy, może akurat udałoby Ci się z Effy.
Spojrzała mu w oczy ? dostrzegła w nich przerażenie i bezdenny smutek. Nie chciała tego jednak roztrząsać.
-Emily, ale to nie jest tak. Pozwolisz mi to wyjaśnić? - powiedział po chwili.
-Szkoda mi też Cooka, Effy robi mu wodę z mózgu, a później pieprzy jego najlepszego przyjaciela. - po tych słowach odwróciła się i wyszła z szopy.
Naomi siedziała na ławce i bawiła się zwisającą obok niej gałęzią. Emily podeszła do niej i wzięła ją za rękę. - chodźmy stąd.
-co tam się stało? Wydawało mi się, że widziałam Eff.
-Nie wydawało Ci się, weszłam tam akurat jak się ubierali.
-o kurwa ? odpowiedziała Naomi i jej oczy zrobiły się tak samo duże, jak Emily, kiedy to zobaczyła.
-mam już powoli dosyć tych dramatów ? powiedziała Emily. Chciała powiedzieć coś jeszcze, jednak przerwała widząc Cooka idącego w ich kierunku z reklamówką z piwem.
-Co, wy też balowałyście do rana? Idę pocieszyć lowelasa, bo trochę mu napierdoliłaś w głowie ? powiedział, z uśmiechem brzęcząc butelkami.
-w zasadzie tak, całą noc, lowelas jednak też nie próżnował. - powiedziała Em, czując jednocześnie jak Naomi szarpnęła jej rękę.
-O co tu chodzi? - zapytał zaskoczony Cook, przenosząc wzrok z Em na Naomi.
-Idź się przespać ? powiedziała Naomi do Emily i spojrzała na nią kątem oka. - na pewno padasz z nóg.
Emily zrozumiała o co jej chodzi. Pocałowała ją na pożegnanie i poszła w stronę swojego domu.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.09.2011 18:52 przez Katiekins.)
06.09.2011 18:02
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Minis Offline
dupcia
*****

Liczba postów: 1 175
Dołączył: 19.03.2011
Post: #96
RE: Opowiadanie.
94. Mini

Blondynka zaczęła przepychać się przez tłum tańczących i obściskujących się nastolatków. Chciała jak najszybciej dobiec do Katie.
W końcu udało jej się opuścić wielki muzyczny klub, rozejrzała się po okolicy i gdy tylko ujrzała sylwetkę przyjaciółki, rzuciła się w jej kierunku.

- Katie! Zaczekaj na mnie!- krzyczała zdyszana Mini
- Czego chcesz?- odpowiedziała rudowłosa-Nie widzisz, że jestem wkurwiona?- dodała po chwili.
-Widzę! Ale Kate nie możesz zawsze reagować w ten sposób widząc swoją siostrę szczęśliwą.
-Ale to nie chodzi o to Mini! Ja po prostu nie mogę znieść myśli, że ona jest lesbą

Mini zamarła usłyszawszy słowo "lesba", coś ją dotknęło. Wiedziała, że gdyby tylko Katie zobaczyła co ona wyprawiała z Naomi lub innymi swoimi koleżankami, całkowicie zmieniła by o niej zdanie. Blondynka nagle posmutniała. Nie mogła jednak dać tego po sobie poznać. Przytuliła się do Kate i powiedziała tylko głupie:

- Wszystko będzie dobrze.

Czuła jednak, że przegrała. Bała się powiedzieć to co naprawdę myśli. Bała się, że gdy Katie pozna prawdę o jej skłonnościach to zostawi ją samą. Blondynka nie mogła stracić kolejnej przyjaciółki. Nie chciała zostać sama. A Katie była jak spełnienie marzeń. Umiała się umalować, dobrze ubrać, miała wiele czasu. Była wymarzoną przyjaciółką dla Mini.

- Sama nie wiem co powinnam zrobić.- odpowiedziała rudowłosa.- Z jednej strony jestem naprawdę szczęśliwa, że Emily poznała kogoś kogo kocha! Jednak myśl o tym, że to dziewczyna nie daję mi spokoju.
- Ale Katie to przecież nie ważne kogo kocha Emily, ważne aby ta osoba dawała jej szczęście. Rozumiesz?
-Rozumiem Mini, ale nie chce być siostrą lesbijki. Nie rozumiesz jestem Katie Fitch. Nie mogę pozwolić sobie na siostrę lesbijkę.
-Ciężko mi cokolwiek powiedzieć, jestem jedynaczką Katie. Ale musisz zdecydować na czym ci naprawdę zależy- na Emily czy na dobrej opinii!

Przyjaciółki przytuliły się do siebie jeszcze mocniej. Mini miała wrażenie, że zrobiła coś dobrego dla Naomi i Emily. Miała nadzieję, że Kate odpuści siostrze i zrozumie, że nie ważne z kim będzie. Liczy się tylko to aby była szczęśliwym człowiekiem. Dziewczyny złapały się za rękę i wróciły do klubu. Mini pierwsza zauważyła Emily i Naomi tańczące ze sobą. Coś ją zabolało, tak bardzo chciała by być na miejscu Em. Wiedziała jednak, że to nie jest miejsce dla niej.

-Chce porozmawiać z siostrą- powiedziała Katie
-W porządku! Tylko pamiętaj głuptasie... Bądź miła! Pokarz jej, że ci na niej zależy. Obiecuję ci, że to wiele zmieni
- Naprawdę ci dziękuje Mini- powiedziała rudowłosa i przytuliła swoją blond przyjaciółkę.

Mini podeszła do baru, przy którym znajdował się Cook. Chłopak był coraz bardziej pijany. Rozmawiał z kimś przez komórkę, zobaczywszy Mini zerwał się na równe nogi i obdarował ją pocałunkiem w policzek. Blondynka mimo tego, że nie przepadała za zachowaniem i tekstami Cooka, tak naprawdę lubiła go i uważała, że jest słodki. Nie słuchając rozmowy Cooka spojrzała na bawiących się ludzi. Nagle usiadł koło niej przystojny wysoki brunet, który postawił jej drinka. Mini nie miała nic przeciwko temu. Chłopak nazywał się Oozie i chodził do szkoły wojskowej. Miał 19lat i był po prostu miły. Dziewczyna dobrze się przy nim czuła.
Chwilę później tańczyli ze sobą. Mini wtuliła się w nowego kolegę, chciała zapomnieć o swoich problemach i troskach. Jednak taniec z Ooziem nic jej nie dał.
Dziewczyna przeprosiła kolegę i wszyła z klubu. Chciała po prostu wziąć gorącą kąpiel i położyć się spać.

Po drodze do domu Mini spotkała Franky. Jak się później okazała ciemnowłosa wracała z domówki. Dziewczyny wymieniły ze sobą kilka zdań i każda poszła w swoim kierunku.
07.09.2011 17:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
martucha Offline
10ka.
*****

Liczba postów: 1 388
Dołączył: 13.02.2011
Post: #97
RE: Opowiadanie.
95. Naomi.

Patrzyła na twarz totalnie zdezorientowanego chłopaka i zastanawiała się, jak, i czy w ogóle ma mu powiedzieć to, co przed chwilą sama usłyszała. Jego twarz przybierała coraz bardziej zniecierpliwiony wyraz. 'Dasz radę, Naomi, dasz radę' Już miała się odezwać, kiedy z szopy wyszedł Freddie, próbując jednocześnie zapiąć spodnie i wystukać jakiś numer na klawiaturze telefonu. Na widok Cooka zbladł, zatrzymał się, i ukrył twarz w dłoniach. Ten natomiast wyszczerzył zęby, po czym zaczął wyciągać butelkę z reklamówki.
- Fredster, widzę, że tobie też się poszczęściło! - rzucił z entuzjazmem. - Pochwal się, kogo dorwałeś?
- Cook, wszystko ci wytłumaczę, tylko... byłem pijany, a ona... Cook, przepraszam...
- Co ty pie*dolisz? - chłopak uniósł brwi w geście niezrozumienia, jednak po chwili uśmiech całkowicie zniknął z jego twarzy. Naomi przymknęła oczy. Spodziewała się teraz wszystkiego. Wiedziała, że Cook jest zdolny zrobić mu krzywdę, ale miała nadzieję, że nic takiego się nie wydarzy. - To właśnie chciałaś mi powiedzieć? - przeniósł wzrok na nią. - Że mój najlepszy przyjaciel pie*rzył się z moją..., że pie*rzył się z Effy?! - zacisnął zęby.
- Proszę, ku*wa, porozmawiaj ze mną, z*ebałem i...
- Nie wiem, co jest gorsze. To, że ona chciała się z tobą ruchać, czy fakt, że się na to zgodziłeś. - pociągnął ją za rękaw i chwilę później szli w milczeniu środkiem ulicy, która wydawała się jeszcze bardziej ponura, niż zwykle. Dobrze wiedziała, dokąd idą. Nie była pewna, czy chce być świadkiem tego, co za chwilę będzie miało miejsce, ale nie chciała go jeszcze bardziej denerwować. Wyciągnęła z kieszeni papierosa i odpaliła go zmarzniętymi dłońmi. Wiatr wiał coraz mocniej, a ona zaczęła żałować, że nie wzięła bluzy. Kiedy dobrze znany im dom był już w zasięgu ich wzroku, Cook przyspieszył. Po chwili stała obok niego na schodkach, naciskając dzwonek. Nie musieli długo czekać, bo niemal od razu drzwi otworzyła im Effy. Jej rozmazany makijaż, zapuchnięte oczy, potargane włosy i czerwone od wiatru policzki wskazywały na to, że sama niedawno co wróciła.
- Co tam, brzoskwinko? Wyglądasz na zmęczoną. - uśmiechnął się ironicznie. - To pewnie dlatego, że całą noc pie*rzyłaś mojego najlepszego kumpla! - wargi ciemnowłosej zadrgały, ale nie odezwała się ani słowem. - Ku*wa, mogłaś to zrobić z każdym! Dlaczego on?
- A dlaczego nie? - uniosła lekko brwi. - Nie jesteśmy razem, Cook. - tym razem to po jej twarzy błąkał się uśmiech. - Mogę robić co chcę, Ty też. - chłopak parsknął nerwowym śmiechem.
- Pie*rz się, Effy. - odwrócił się i ruszył z powrotem w górę ulicy. Spojrzała na brunetkę.
- Wiesz, dlaczego to zrobiłam, prawda? - dobrze wiedziała. Ona, Effy i Cook. Mimo tego, że byli zupełnie różni, mieli ze sobą o wiele więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. Żadne z nich nie chciało dopuścić do siebie jakichkolwiek głębszych uczuć, dlatego na różne sposoby ranili ludzi, na których cholernie im zależało. Tak bardzo potrzebowali ciepła drugiej osoby, ale z różnych powodów nie potrafili się przełamać.
- Wiem. Ale on na to nie zasługuje. Nie w taki sposób. - zgasiła papierosa o ścianę, zostawiając ciemny ślad i ruszyła za Cookiem. Od momentu, kiedy go dogoniła, rzeczy działy się bardzo szybko. Jego smutne oczy i zaciśnięte pięści, pierwsze, drugie, trzecie, czwarte piwo i papieros za papierosem. Cały dzień spędzili włócząc się po mieście i rozmawiając o wszystkim. Dopiero kiedy zaczęło się ściemniać, a stan 'procentowy' Cooka był coraz gorszy, postanowili wrócić. Nie wiedziała, jakim cudem udało jej się zaciągnąć ledwo stojącego na nogach chłopaka do swojego domu i wpakować go do łóżka. 'Nareszcie.' Dawno nie była tak zmęczona. Chłodne kropelki wody spływały jej po twarzy i całym ciele, powodując przyjemnie uczucie odprężenia. Spędziła pod prysznicem już dobre kilkanaście minut i pewnie spędziłaby więcej, gdyby nie wibrujący telefon, który leżał na umywalce. Zakręciła wodę, wciągnęła na siebie wielką, czarną koszulkę i spojrzała na wyświetlacz - Emily: 'Chciałabym cię teraz zobaczyć.' Na jej twarzy automatycznie pojawił się uśmiech. 'Czekam. Cook śpi, nikogo nie ma, będziemy same.' Ledwo wysłała wiadomość i odłożyła telefon, a urządzenie zawibrowało ponownie. 'Niegrzeczna dziewczynka. Będę za 15 minut.' Spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Mimo całego dzisiejszego dramatu, była niewyobrażalnie szczęśliwa. Dzięki niej.

"You are my first hello and my last goodbye,
You give my favorite looks from my favorite eyes,
You are the lights from the constellations,
You are the heavens falling on the earth tonight,
You make my heart feel this and my head feel that,
And I don?t mean to be sentimental but, you are the only thing that means anything."

[Obrazek: tumblr_mpaqd8qxHv1qb5tv9o7_r1_250.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.09.2011 21:00 przez martucha.)
09.09.2011 20:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Katiekins Offline
zniszczona.
*****

Liczba postów: 1 902
Dołączył: 16.02.2011
Post: #98
RE: Opowiadanie.
96. Emily

Idąc do domu myślała o tym, czy dobrze zrobiła zostawiając Naomi samą z tą sprawą. Może powinna była jednak zostać tam z nią i ją wesprzeć...
Dochodziła już do domu, kiedy zadzwonił jej telefon. Na ekranie wyświetlał się numer Freddiego. Przez chwilę rozważała opcję wyłączenia go, jednak mimo wszystko była ciekawa co on ma jej do powiedzenia.
-Słucham.
-Em... moglibyśmy się spotkać... porozmawiać?
-Ale o czym Ty chcesz jeszcze rozmawiać?
-Nie dałaś mi dojść do słowa. A ja naprawdę chciałbym Ci to wszystko wytłumaczyć. Dodatkowo, spotkałem się przed chwilą z Cookiem. Spierdoliłem wszystko...
-To już kwestia Twojego sumienia. Wydaje mi się, że nie ze mną powinieneś teraz rozmawiać, tylko z Effy albo z Cookiem.
Dzwoniła na dzwonek kilkakrotnie, jednak nikt nie otwierał. Oparła telefon ramieniem przy uchu i próbowała znależć klucze od domu. Wysypała całą zawartość z torebki ? nigdzie ich nie było.
-kurwa mać ? zaklęła i usiadła na schodach do domu.
-Przepraszam, nie chciałem Cię ...
-To nie było do Ciebie. Muszę kończyć, nie ma nikogo w domu i muszę zadzwonić do Katie.
-A mogę do Ciebie przyjść za chwilę? Właściwie, to jestem już niedaleko...
-Dobra, przyjdź ? powiedziała i rozłączyła się. Wybrała numer Katie.
-Gdzie są kurwa wszyscy? Nie mogę wejść do domu.
-Nie trzeba było się włóczyć po nocy. Teraz masz problem, bo nie będzie nas cały dzień. Radź sobie ? odpowiedziała Katie i już po chwili słychać było dźwięk przerwanej rozmowy.
Emily zastanawiała się, co ma teraz zrobić. Narazie poczeka na niego, wysłucha, potem pomyśli co robić dalej.

Freddie pojawił się po kilku minutach.
-Wyglądasz, jakbyś wpadł pod samochód ? powiedziała na widok jego zapadniętej twarzy, zburzonych włosów, zmiętego ubrania.
-Wydaje mi się, że to akurat jest mało ważne.. dasz mi coś powiedzieć, czy...
-Chciałabym żebyś zrozumiał jedną rzecz. ?Odpowiedziała cicho. Była cholernie zmęczona i rozdrażniona, a nie mogła wejść do domu i się wyspać. - to, że teraz będziesz się tłumaczył niczego między nami nie zmieni, Freddie... Kocham ją. Nie zmienisz tego, choćbyś jak bardzo się starał.
-A możemy być chociaż przyjaciółmi? Mogę porozmawiać z Tobą jak przyjaciel, który chce swojemu przyjacielowi opowiedzieć jak bardzo spierdolił wszystko na czym mu zależało i jak on sam jednocześnie się zawiódł na kimś, komu ufał?
Emily czuła, jak robi jej się wstyd. Nie wzięła pod uwagę jego uczuć, a przecież w szopie dostrzegła wszystko w jego oczach.
-Jasne, że możemy. Jeśli tylko chcesz...
-Chcę. Więc, skoro już doszliśmy do porozumienia, proszę ? wysłuchaj mnie...
Przez dłuższą chwilę Emily słuchała o tym, jak bardzo był w niej zakochany, jaki był szczęśliwy będąc z nią - mimo iż zawsze wiedział, że ona nigdy nie będzie jego tak do końca. Mówił też o tym, jak zaufał Effy, a ona go w pewnym sensie oszukała, zawiodła. O tym, jak beznadziejnie czuje się z tym, że zdradził nie tylko Emily, ale i swojego najlepszego przyjaciela.
-Posłuchaj... Nie wiem, co teraz powinieneś zrobić. Być może powinieneś do niej pójść, porozmawiać z nią, dowiedzieć się o co jej tak naprawdę chodzi. Na pewno musisz też porozmawiać z Cookiem, bez tego się nie obejdzie...
-Wiem, tylko nie wiem jak mam to zrobić.
-Wierzę, że sobie poradzisz.
Freddie przytulił ją i wyszedł za ogrodzenie. Po chwili jednak zawrócił.
-Co masz zamiar teraz robić? Chyba nie będziesz tak siedziała pod drzwiami?
-Nie wiem, coś wymyślę. Padam ze zmęczenia.
-To chodź do mnie, prześpisz się w szopie. Nie bój się, nie będę nad Tobą siedział.
Emily przemyślała jego propozycję i ostatecznie zgodziła się z niej skorzystać.

Kilka godzin później Emily, już w miarę wyspana, wracała do domu trochę się ogarnąć. Matka napisała jej smsa, że właśnie wrócili i czekają na nią.
Weszła do domu, matka zatrzymała ją w progu. Przez chwilę wygłaszała teorie na temat odpowiedzialności i zdrowego rozsądku. Emily przytaknęła każdemu jej słowu i pobiegła na górę do łazienki.
Ubrała krótką spódniczkę, bluzkę na ramiączkach i napisała wiadomość do Naomi.
'Chciałabym cię teraz zobaczyć.'
Na odpowiedź nie musiała długo czekać, zaśmiała się kiedy odczytała jej treść.
'Czekam. Cook śpi, nikogo nie ma, będziemy same.'
Jak ja mogłam tyle czasu bez Ciebie żyć ? pomyślała, wystukała odpowiedź i wybiegła z domu, wbrew protestom matki.

15 minut później stała pod drzwiami domu blondynki. Drzwi otworzyły się po kilku sekundach, nie zdążyła nacisnąć na dzwonek.
-Skąd wiedziałaś, że już jestem? - Zapytała Emily, obejmując ją w pasie.
-Widziałam Cię z okna. Pięknie wyglądasz.
Weszły do środka i poszły do sypialni. Mijając salon Emily zwróciła uwagę na leżącego na kanapie, kompletnie pijanego Cooka.
-Jak on to przyjął... ? - zapytała, na co Naomi przyłożyła jej palec do ust.
-Porozmawiamy o tym na górze.

Kiedy wyszły na górę Naomi usiadła na łóżku i przetarła twarz dłońmi. Uśmiechała się do Emily, jednak ona wiedziała, że ten dzień był dla niej bardzo ciężki.
-Przepraszam, że Cię z tym zostawiłam. - powiedziała Em, siadając obok.
-Przecież sama Ci powiedziałam, żebyś szła do domu. Wyspałaś się chociaż?
-Trochę. Też miałam ciężką rozmowę, jednak ... dzisiaj nie chcę już o nich wszystkich rozmawiać. Dzisiaj chciałabym zająć się tylko Tobą.
Wstała, po czym stanęła przed nią i lekko popchnęła na łóżko.
Lie down, just give it up...
Nachyliła się nad nią i wzięła jej twarz w dłonie, po chwili całując niemal każdy jej fragment.
Stay down, 'cause your'e burning me up...
Schodziła ustami w dół do jej szyi i piersi, czując jak oddech zaczyna przyspieszać im obu.
W tej chwili nie pragnęła niczego więcej, miała wszystko, na czym jej najbardziej zależało.
Poczuła, jak dłonie Naomi przesuwają się w dół po jej plecach.
Dance with me...

Godzinę później obie już spały.
Emily przebudziła się wcześnie rano. Naomi nie było obok niej, więc szybko ubrała się i zeszła na dół. Zobaczyła ją stojącą w progu, rozmawiającą z Cookiem. Odwrócili się oboje, kiedy usłyszeli jej kroki na schodach.
-Jeśli przeszkadzam...
-Nie, chodź tu. - Naomi wyciągnęła do niej rękę.
-I tak już wychodziłem. Bawcie się dobrze. Dzięki, Naomi - wiesz za co. - powiedział i wyszedł na zewnątrz.
-Głupia suka, czemu ona mu to zrobiła? ? powiedziała Em, po czym przytuliła się do niej.
-Mogę się tylko domyślać dlaczego. Najlepiej będzie, jak damy im samym to załatwić. Idziemy spać dalej?
-Chodź.
Przespały się jeszcze chwilę, po czym Emily poszła do domu. Miały spotkać się za dwie godziny w szkole na zajęciach.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2011 13:14 przez Katiekins.)
10.09.2011 20:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Miss_Stubborn Offline
zacookana
*****

Liczba postów: 2 292
Dołączył: 13.01.2011
Post: #99
RE: Opowiadanie.
98.(powinno być) Effy


Szła ulicą i odpalała jednego papierosa od drugiego. Przestała zwracać uwagę na spływające po jej policzkach łzy. Nie wiedziała dlaczego płakała, wiedziała tylko, że nie poczuła żadnej ulgi idąc do łóżka z Freddiem. Nie poczuła się przez to bardziej wolna. Stanęła przed swoim domem i wyrzuciła papierosa na chodnik. Poczuła wibracje telefonu i na wyświetlaczu zobaczyła numer Freddiego. Nie chciała wysłuchiwać jego kolejnych oskarżeń, jak to zniszczyła jego przyjaźń z Cookiem, a tym bardziej nie chciała wysłuchiwać, że zniszczyła to, co było między nią a Cookiem. Odrzuciła połączenie i weszła do domu. W środku było zupełnie cicho. Jej matka najprawdopodobniej jeszcze spała. Effy usiadła na najniższym stopniu schodów i oparła głowę o kolana. Po chwili usłyszała dzwonek do drzwi, nie zastanawiała się kto to mógł być, po prostu wstała i automatycznie je otworzyła. Kiedy zobaczyła twarz Cooka zamarła. Od tamtej chwili wszystko działo się bardzo szybko. Widziała wściekłość w jego oczach i wiedziała, że za nic nie może sobie pozwolić na okazanie emocji. Jedyne, co mogła zrobić, to odepchnąć go jeszcze bardziej. Wymawianie tych słów i patrzenie w tym momencie na jego twarz sprawiało, że zaczynało jej się kręcić w głowie. Patrzył na nią, jakby naprawdę mu na niej zależało. Kiedy odszedł poczuła na sobie wzrok Naomi.
-Wiesz dlaczego to zrobiłam, prawda?- Wiedziała, że Naomi to zrozumie. Blondynka była jednak o wiele odważniejsza, w końcu przestała uciekać przed swoimi uczuciami. Effy nie była pewna, czy potrafi to zrobić. To wszystko uświadomiło jej, jak słaba jest. Z tą myślą czuła się jeszcze gorzej.
- Wiem. Ale on na to nie zasługuje. Nie w taki sposób.- Te słowa uderzyły ją jeszcze bardziej. Wcale nie czuła się lepiej z tym, że kogoś zraniła. Za wszelką cenę nie chciała być osobą, którą można zranić. Nie przypuszczała, że zranienie drugiej osoby może być równie bolesne. Usiadła i oparła się o drzwi. Teraz już nawet nie próbowała powstrzymać się od płaczu. Usłyszała, że na dół schodzi jej matka.
-Effy, ty płaczesz?
-Nie.- Wstała i wyszła z domu. Poszła w jedyne miejsce, które ją uspokajało- staw w parku. Jednak to nie pomogło. Po raz pierwszy poczuła, że nie chce być sama. Pierwszą osobą, o jakiej pomyślała była Pandora. Wiedziała, że ona jedyna nie będzie jej oceniać, nie będzie chciała wyjaśnień i nie będzie miała o nic pretensji.

-Effy! Odlotowo, że przyszłaś! Mama właśnie zrobiła gorącą czekoladę!- Pandora pociągnęła Effy za rękę do środka. Dopiero po chwili dostrzegła zapuchnięte od płaczu oczy Effy, rozmazany makijaż oraz włosy w nieładzie.- Effy, coś się stało? Bo wyglądasz, jak jedna z tych pań na ulicy. Moja mama twierdzi, że jak będę się zadawać z chłopcami, to tak właśnie skończę, ale ja wierzę, że spotka mnie prawdziwa miłość i nigdy tak nie skończę.
-Twoja mama ma rację, Panda.- Pandora przez chwilę wyglądała, jakby się nad czymś zastanawiała, ale to wrażenie szybko zniknęło.
-Chodź na górę, Eff! Wezmę czekoladę i spędzimy babski dzień. Musimy się tym nacieszyć, bo czuję, że już niedługo spotkam chłopaka, który zerwie mój kwiatek.- Effy uśmiechnęła się delikatnie do Pandory i ruszyła za nią po schodach. Położyła się na łóżku Pandory i nie słuchała, o czym mówi jej przyjaciółka, ale w pewien sposób zrobiło jej się lepiej. Przez chwilę nie myślała o niczym, wyciszyła się i zasnęła.

-Effy! Effy! Wstawaj!- Usłyszała nad sobą głos Pandory i poczuła szarpanie za rękę.- Musisz wstać, bo zaraz idziemy do szkoły. Strasznie długo spałaś. Mama zrobiła nam kanapki do szkoły. Dałam rano kotu sąsiadów trochę mleka. Odlotowo, nie?- Panora ciągle nie przestawała mówić. Nawet, kiedy znalazły się już w szkole rozprawiała o swoich planach w znalezieniu chłopaka. Jednak w tym momencie, to nie wystarczało, żeby odciągnąć myśli Effy od całej tej sytuacji. Pełen wyrzutów wzrok Naomi nie pomagał. Emily też patrzyła na nią nieprzychylnie. W klasie siedział już Freddie, kiedy tylko ją zobaczył podszedł do niej.
-Masz zamiar to jakoś wyjaśnić, czy będziesz teraz wszystkich unikać?- Freddie patrzył na nią z takim samym wyrzutem, jak poprzedniego ranka.
-Nie mam czego wyjaśniać.
-Eff, co masz wyjaśniać?- Pandora patrzyła na nią zdezorientowana, kiedy Effy zauważyła Cooka. Szedł w ich kierunku, a kiedy zobaczył Effy stojącą obok Freddiego zawrócił. Freddie pobiegł za nim.
-Cook, wysłuchaj mnie.
-Pierdolcie się wszyscy! Przeleć ją jeszcze raz dla lepszego efektu, mnie to już kompletnie nie obchodzi.- Effy chwyciła Pandorę za rękę.
-Nie chcę iść na lekcje.
-Spoczko, możemy posiedzieć u Douga. Ma pyszne ciasteczka!- Ruszyła za Pandorą i ostatni raz spojrzała na Cooka i Freddiego, którzy zostali pod klasą. Nie wyglądali, jakby mieli się pogodzić. Obok nich pojawił się JJ, który przyglądał się tej scenie z przerażeniem.

-Hej, Dougie! Przyprowadziłam Effy, dzisiaj ona potrzebuje specjalnych ciasteczek-pocieszaczek.
-U mnie zawsze jest miejsce na wyżalenie się.- Doug postawił na biurku ciastka z kremem.- Jak nikt w tej szkole rozumiem te młodzieńcze problemy. Powiedz mi, Elizabeth. Nic, co zostanie tutaj powiedziane nie wyjdzie poza te ściany.- Doug wykonał gest, jakby zasuwał swoje usta.- Chodzi o chłopaka? Zdradził cię?- Effy zacisnęła zęby.- W porządku. Milczeć też możemy.
-Dougie, a pamiętasz taniec, którego mnie nauczyłeś, jak byłam smutna? Może pokażemy go Effy?
-Tak, Pandora, pamiętam.- Odparł Doug poważnym tonem.- Ale to taniec tylko na specjalne okazje. Nie zdradzajcie kroków nikomu.- Wstał i zaczął wykonywać zupełnie nieskoordynowane ruchy, kiedy dołączyła do niego Pandora Effy znowu na chwilę zapomniała o tym, co się przed chwilą wydarzyło i lekko się uśmiechnęła.

[Obrazek: tumblr_mqtidenwrX1qfisvuo1_250.gif]
12.09.2011 02:18
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Minis Offline
dupcia
*****

Liczba postów: 1 175
Dołączył: 19.03.2011
Post: #100
RE: Opowiadanie.
99. Mini

Mini obudził głośny dźwięk budzika, dziewczyna ściągnęła z oczu swoją różową opaskę i podeszła do lustra.
Nałożyła na siebie lekki podkład, pomalowała paznokcie i umalowała usta nową szminką. Włączyła swoją ulubioną piosenkę i opuściła pokój. Zeszła na dół do kuchni i przygotowała dla siebie śniadanie. Wypiła kawę i zadzwoniła do matki.
Kobieta bardzo ucieszyła się, że córka do niej dzwoni. Rozmawiały ze sobą jakieś 10 minut podczas, których blondynka spakowała się na zajęcia i przygotowała ciuchy, które ubierze. Chwilę później była już gotowa, wyszła z domu i zamknęła drzwi. Po drodze do domu Katie, z którą była umówiona przechodni wpatrywali się w jej krótką czerwoną spódniczkę. Na twarzy blondynki automatycznie zagościł uśmiech- miała świadomość, że wyglądała zjawiskowo. Wyjęła z torebki komórkę i chciała puścić sygnał przyjaciółce aby ta wyszła już z domu gdy naglę zobaczyła Katie na werandzie. Bliźniaczka miała na sobie seksowny czarny top i krótkie spodenki. Wyglądała równie pięknie jak Mini. Katie podbiegła do blondynki i pocałowała ją w policzek na przywitanie. Kiedy szły razem prowokowały swoim wyglądem znacznie większą liczbę osób niż w pojedynkę.
Wchodząc do szkoły czuły na sobie wzrok zazdrosnych dziewcząt, napalonych chłopaków i zszokowanych nauczycieli.

-Spotkamy się na zajęciach.- powiedziała Katie i spojrzała na blondynkę.
Mini kiwnęła głową i poszła w kierunku klasy.
Klasa była prawie pełna. Freddy siedział koło jakiegoś frajera w pierwszym rzędzie i wyglądał jak śmieć, Naomi i Emily były szczęśliwe razem, Cook był bardzo smutny i siedział koło JJ, który próbował go pocieszyć. Mini zajęła wolną ławkę na środku klasy i czekała na swoją nową przyjaciółkę. Naglę drzwi otworzyły się i do środka weszła Effy i Pandora, wzrok wszystkich skierował się na piękną brunetką.Zapadła głucha cisza, którą przerwała Katie oznajmiając wszystkim, że weźmie udział w szkolnym pokazie mody.
Mini pisnęła głośno i wyraziła swoje zainteresowanie. Czerwonowłosa usiadła koło przyjaciółki i opowiedziała jej wszystko ze szczegółami. Uczestnictwo w pokazie zwolniało z jednego pisemnego egzaminu. Do klasy wszedł nauczyciel i zaczął prowadzić swój nudny wykład na temat polityki wewnętrznej naszego kraju.
Gdy tylko zadzwonił dzwonek, przyjaciółki opuściły klasę i ruszyły w kierunku tablicy ogłoszeń. Mini podpisała się na liście osób zainteresowanych udziałem w pokazie mody. Dziewczyny były z siebie bardzo dumne i ruszyły w stronę sali komputerowej. Po południu koleżanki były już w swoich domach. Mini jak zwykle pierw zabrała się za odrabianie prac domowych. Dziewczyna odkąd mieszkała sama stała się bardziej odpowiedzialna, gdy skończyła naukę przygotowała dla siebie gorącą kąpiel. Podczas gdy blondynka relaksowała się zadzwonił dzwonek do jej drzwi. Mini była wściekła, nie cierpiała bowiem gdy ktokolwiek przerywa jej kąpiel. Nałożyła na siebie swój różowy ręcznik i udała się w stronę drzwi. Otworzyła je i ujrzała Franky.

-Przepraszam, że przychodzę bez uprzedzenia ale dowiedziałam się, że chcesz być modelką na pokazie, w którym ja jestem projektantką.
Mini uśmiechnęła się do ciemnowłosej koleżanki.
-Więc pomyślałam, że może sama będziesz chciała wybrać ciuchy, w których przejdziesz przed całą szkołą.- ciągnęła dalej Franky.
-ummm! To takie miłe z twojej strony. Może poczekasz na mnie dokończę kąpiel i razem pójdziemy do ciebie. Za ten czas będziesz mogła pobawić się z miauczką.
Ciemnowłosa dziewczyna nie miała zbyt wielkiego wyboru. Wzięła na ręce rudą kotkę Mini i usiadła razem z nią na kanapie.
Blondynka bardzo szybko dokończyła swoją relaksacyjną kąpiel, ubrała się i z mokrymi włosami podeszła do Franky. Dziewczyny opuściły dom Mini i udały się w stronę mieszkania Franky. Rozmawiały o pokazie, o ciuchach, blondynka pierwszy raz czuła, że ma o czym rozmawiać z Franky i była z tego faktu bardzo szczęśliwa.
W domu Franky, blondynka zamieniła kilka słów z ojcami ciemnowłosej, którzy byli dla niej bardzo mili.
W pokoju koleżanki, Mini czuła się jak w raju. Pełno pięknych ubrań. Blondynka naprawdę nie wiedziała w czym powinna wystąpić. Zaczęła przymierzać po kolei każdą kieckę i pytać Franky o zdanie. Dziewczyny świetnie razem się bawiły. Po dwóch godzinach szukania odpowiednich ciuchów, Mini wybrała dla siebie trzy kreacje. W każdej wyglądała olśniewająco.
-Nie mogę doczekać się kiedy Katie zobaczy mnie w tych ciuchach.
-Na pewno będzie zazdrosna, ale nie martw się jej też wybierzemy piękne kreacje.
-Mam taką nadzieję.- blondynka zachichotała. - Może masz ochotę dokończyć ten wieczór u mnie z kieliszkiem wina?
Godzinę później obie dziewczyny siedziały na łóżku Mini śmiejąc się ze wszystkiego i wszystkich. Wypiły całe wino, wypaliły z 10 papierosów i naprawdę spędziły ze sobą wspaniale ten nudny dzień.
- No czas na mnie Mini, dziękuje za pyszne wino i wspaniały wieczór.
- Nie ma za co dziękować Franky, to ja dziękuje tobie za wybór wspaniałych ciuchów.
Dziewczyny uśmiechnęły się do siebie. Zeszły po schodach na dół i stanęły koło drzwi.
- Do zobaczenia Franky.- powiedziała Mini i nachyliła się do ciemnowłosej chcąc pocałować ją w policzek. Franky niefortunnie odwróciła twarz i usta blondynki wylądowały na ustach ciemnowłosej. Mini zachichotała i odsunęła się od Franky, lecz ta złapała ją za głowę i przysunęła do siebie namiętnie całując. Mini nie wiedziała co powinna zrobić. Odwzajemniła pocałunek. Dziewczyny spojrzały sobie prosto w oczy. Mini pomyślała "walić to" i tym razem to ona obdarowała koleżankę namiętnym pocałunkiem.
18.09.2011 10:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
martucha Offline
10ka.
*****

Liczba postów: 1 388
Dołączył: 13.02.2011
Post: #101
RE: Opowiadanie.
101. Naomi. (pomieszały nam się numerki, misie. patrzcie na numer posta. Duży uśmiech)

Siedziała na jednym z plastikowych krzeseł poustawianych w rzędy wzdłuż wybiegu. Po przeciwnej stronie, na niewielkim podwyższeniu stał Freddie, próbując dobrać oświetlenie i efekty specjalne do ustalonej wcześniej playlisty. Ona sama natomiast była odpowiedzialna za ogólną organizację. Swoją posadę 'zawdzięczała' Mini, której udało się 'przekonać' Douga, że nikt inny nie zajmie się tym lepiej, niż ona. Mimo tego, że miała do pomocy jeszcze kilka osób, była cholernie zmęczona, chociaż na przygotowaniach spędzili dopiero dwa dni.
- Naomi, jesteś nam potrzebna. - pojawiła się przy niej drobna, długowłosa blondynka, której imienia nie mogła zapamiętać. - Nie możemy znaleźć jednej modelki.
- I co ja mam w związku z tym zrobić? - rzuciła oschle, jednak widząc zmieszaną minę dziewczyny, westchnęła. - Już idę. - wrzuciła stos notatek do torby, poprawiła bluzę i ruszyła między krzesłami.
- Freds, jest za jasno. Wyłącz jeden reflektor!
Chłopak uśmiechnął się lekko i spełnił jej prośbę. Odwzajemniła uśmiech i uniosła kciuk do góry, a brunet zaczął się bujać w rytm muzyki. Jego dobry humor powoli powracał, chociaż wiedziała, że atmosfera między nim, a Cookiem nadal jest napięta. Nacisnęła klamkę i weszła do pomieszczenia, w którym miały się odbyć pierwsze przymiarki. Na kanapach i stolikach siedziały dziewczyny, które miały wystąpić w pokazie. Gdzieś między nimi przeciskały się Mini i Katie, wymachując wieszakami na prawo i lewo, a Franky rozmawiała z kimś przez telefon, chodząc przy tym w kółko.
- Gdzie ona, ku*wa, jest? Wszystko przedłuża. - warknęła Katie, odwieszając sukienkę. - To jest totalnie nieprofesjonalne i... - w tej samej chwili rozległo się głośne 'Paparazzi' Lady Gagi. - Hej, kochanie! Jak to, czekasz pod szkołą? Ale ja teraz nie mogę, słonko. Twoja Katie będzie mode... stęskniłeś się? Jak bardzo...? Och, myślę, że mogę się urwać. Zaraz będę! - rozłączyła się i ruszyła w stronę drzwi. 'To jest dopiero profesjonalizm.' Czerwonowłosa ledwo wyszła, a drzwi otworzyły się ponownie. W progu pojawiła się Effy, a za nią długi wieszak na kółkach, pełen czarnych pokrowców.
- Co z tym?
- To nie tutaj. Chodź. - wypchnęła brunetkę z powrotem na korytarz. Chwilę później szły w milczeniu, pchając metalową konstrukcję do garderoby. Spojrzała na nią kątem oka. Była blada, a cienie pod oczami bardziej widoczne, niż zwykle. Wiedziała, że jest jej ciężko. Przez moment chciała nawet nawiązać rozmowę, ale zupełnie nie miała pomysłu, jak się do tego zabrać. Dotarły pod odpowiednio oznaczoną klasę.
- Widziałaś może gdzieś tą rudą, chyba... - zaczęła, wciągając za sobą wieszak do środka. - ... Meg?
Zamarła. Na jednej z ławek pod ścianą leżała zupełnie naga rudowłosa, a między jej nogami znajdował się Cook. Effy, o ile to w ogóle możliwe, zrobiła się jeszcze bardziej blada. Kiedy chłopak się do nich bezczelnie uśmiechnął, bez słowa odwróciła się i wyszła na korytarz.
- Ku*wa, a myślałem, że może dołączycie. - wydawał się zupełnie nieprzejęty tym, że to właśnie one nakryły go w tej, pewnie dla większości, niezręcznej sytuacji. 'Będziesz tego żałował.' Pokręciła głową i również opuściła pracownię. Udało jej się dogonić Effy dopiero przy drzwiach wyjściowych. Odpaliła papierosa i podała dziewczynie.
- Spieprzyłam, co? - puste spojrzenie ciemnowłosej było nie do wytrzymania. - Teraz już za późno. Oboje musimy dalej w to grać. - to jedno zdanie, wypowiedziane zupełnie beznamiętnym tonem wywołało w niej ogromne współczucie. Obiecała sobie, że przy najbliższej okazji porozmawia z Cookiem, pożegnała brunetkę i wróciła do budynku. Usiadła na kanapie i obserwowała podekscytowane dziewczyny, które co chwila prezentowały się wszystkim w coraz to nowych zestawach. Co jakiś czas zaznaczała przy odpowiednich nazwiskach numerki strojów, w których miały wystąpić, a zadowolona z efektów Franky rzuciła się w objęcia Min, której pisk rozniósł się chyba po całej szkole. Po około godzinie miały już prawie połowę dziewczyn z dobranymi ubraniami.
- Koniec na dziś! Widzimy się jutro, o tej samej porze. - Franky klasnęła w dłonie, a wszyscy w świetnych humorach zaczęli pakować swoje rzeczy i zbierać się do wyjścia. Poczuła, jak kieszeń jej bluzy zaczyna wibrować. Wyciągnęła telefon, a widząc treść wiadomości uśmiechnęła się tak szeroko, że musiała wyglądać co najmniej komicznie.
- Chłopak? - usłyszała miękki głos gdzieś obok. Odwróciła się, a jej oczy spotkały się z magnetyzującymi, szarymi tęczówkami czarnowłosej.
- Nie.
- Dziewczyna?
Kiwnęła głową. Była tak zaskoczona, że nie potrafiła zdobyć się na nic więcej.
- Szczęściara z niej. - puściła jej oczko.
'Czy ona ze mną...? Nie, na pewno nie.'
- Jestem Sophia.
- Naomi. - uścisnęła szczupłą dłoń.
- Straszne zamieszanie dzisiaj.
- I tak pewnie będzie do samego końca.
- Racja. To do zobaczenia jutro... - znów spojrzała jej w oczy. - ...Naomi.
- Do zobaczenia. - uśmiechnęła się do nowo poznanej, wzięła torbę i podążyła za wychodzącymi ludźmi. Zdziwienie i dezorientację zaczęło zastępować pewnego rodzaju przyjemne uczucie, a na myśl o tym, co zaraz ją czeka, ogarnęła ją totalna euforia. Droga do domu Fitchów zajęła jej trzy razy mniej, niż zwykle. Rzuciła rower przy schodkach i nie zdążyła nawet zadzwonić, bo od razu została wciągnięta do środka i przyciśnięta do drzwi. Pocałunek był tak gwałtowny, że zaczęło brakować jej oddechu. Ręce miała unieruchomione po obu stronach głowy, co uniemożliwiało odsunięcie od siebie Emily chociaż na moment. Potykając się o stopnie, ruszyły w stronę pokoju bliźniaczek. 'Cholera.' Kiedy tam dotarły, niemal od razu została rzucona na łóżko, a usta czerwonowłosej wpiły się w jej wargi tak agresywnie, że poczuła metaliczny smak. Uśmiechnęła się, nie przerywając pocałunku, co nie umknęło uwadze dziewczyny.
- Lubisz to... - wymruczała zadziornie, ale tym razem delikatnie przejechała językiem po przygryzionej wardze blondynki, powoli przenosząc się na jej szyję i kark. Zacisnęła palce na prześcieradle. 'Lubię, nawet nie wiesz, jak bardzo.'

[Obrazek: tumblr_mpaqd8qxHv1qb5tv9o7_r1_250.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.10.2011 22:36 przez martucha.)
01.10.2011 22:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Katiekins Offline
zniszczona.
*****

Liczba postów: 1 902
Dołączył: 16.02.2011
Post: #102
RE: Opowiadanie.
102. Emily.

-Czemu Cię tu jeszcze nie ma? Zawsze musisz psuć wszystko, na czym mi zależy! - wrzeszczała jej do słuchawki Katie. - Miałaś mi pomóc z charakteryzacją tych pierdolonych amatorek, tutaj nikt niczego nie ogarnia!
-Katie, uspokój się. Nie dam rady dzisiaj przyjść, mam już inne plany. Jestem pewna, że sobie poradzisz. Mini Ci pomoże, Naomi mówiła, że też tam będzie. jesteście świetne, cześć ? rozłączyła się, zanim Katie zdążyła odpowiedzieć.
Cała Katie. Wszystko musi być po jej myśli, bo w innym wypadku robi się, delikatnie mówiąc, nieprzyjemna.
Kiedy wychodziła wczoraj ze szkoły jej uwagę przykuł sporych rozmiarów, czarno-biały plakat. Przedstawiał on cztery dziewczyny, stojące obok siebie ze spuszczonymi głowami. Jedynym kolorowym elementem na tym plakacie była mocnoczerwona gitara, którą jedna z nich trzymała w rękach. Pod spodem widniała informacja o koncercie, który miał się odbyć dzisiaj w południe z okazji którejś rocznicy wydziału chemii.
Może być ciekawie... ? pomyślała wtedy i poszła do domu. Dzisiaj, kiedy wszyscy już wyszli z domu Emily szykowała się do koncertu. Chciała zobaczyć występ tajemniczych dziewczyn ? zaintrygowały ją do tego stopnia, że zdecydowała się zrezygnować z uczestnictwa w przygotowaniach do pokazu i być tam.
Kiedy dotarła na miejsce uśmiechnęła się do siebie i rozejrzała wokół ? wszędzie było pełno studentów, którzy zadowoleni z koncertu w godzinach zajęć tłoczyli się pod prowizoryczną sceną. Sceną był wyznaczony czerwoną linią okrąg na placu przed budynkiem, na którym to teraz techniczni z zespołu rozkładali instrumenty. Emily Przecisnęła się przez wszystkich i znalazła się tuż przy linii. Usiadła na betonie i czekała na występ.
Po kilku minutach tuż przed nią pojawiły się cztery dziewczyny. Z odległości w jakiej się znajdowała mogła dostrzec każdy ich szczegół. Jej największą uwagę przyciągnęła ciemnowłosa właścicielka czerwonej gitary z plakatu. Emily zastanawiała się przez chwilę, jak ona cokolwiek widzi przez swoją za długą, prostą grzywkę długością sięgającą do nosa. Następnie zwróciła uwagę na jej strój ? długa, błękitna koszula z podwiniętymi rękawami i legginsy, na głowie czarny kapelusz. Stała bez butów, pochylając się i ustawiając coś na wzmacniaczu. Po twarzy błąkał jej się delikatny uśmiech, kiedy co jakiś czas spoglądała na kiwającą się w rytm dźwięków strojonej gitary basistkę.
Koncert się zaczął, z gitar wydobyły się pierwsze dźwięki. Emily poczuła, jak ich muzyka zaczyna spływać po niej, siegając do każdego zakamarka jej ciała i umysłu. Po pierwszych wyśpiewanych przez dziewczynę z za długą grzywką wersach wiedziała już, że to jest właśnie to, czego do tej pory w muzyce szukała.
Żałowała, że nie znała ich wcześniej i nie mogła śpiewać razem z nimi. Słuchała więc tylko i obserwowała ich ruchy. Basistka wydawała się świetnie bawić, gitarą wykonywała różnego rodzaju ruchy w powietrzu.
Słuchając całości miała wrażenie, jakby wszystko było idealnie dopracowane i spójne, ale jednocześnie luźne i swobodne. Nie wyłapała momentu, w którym dziewczyny zaczęły się żegnać z publicznością i kończyć ostatni numer.
W pewnym momencie dziewczyna z czerwoną gitarą usiadła na przeciwko niej i wygrywała ostatnią solówkę. Uśmiechała się spod grzywki, co nie umknęło uwadze Emily ? mimo zaskoczenia odwzajemniła uśmiech i patrzyła, jak jej palce płynnie poruszają się po strunach gitary. Następnie wstała i zakończyła koncert.
Po zakończeniu koncertu Emily stanęła z boku obserwując jak dziewczyny rozdają autografy zadowolonym studentom. Nie chciała się przeciskać, zaczekała więc do końca, do ostatniego podpisu na kartce, torbie, czy nawet trampku.
Chciała zamienić z nią chociaż słowo, choć w zasadzie nie miała pojęcia, co miałaby jej powiedzieć. Podeszła do niej, kiedy odpinała gitarę i kierowała się w stronę ich samochodu stojącego niedaleko. Dziewczyna zobaczyła ją i przystanęła. Ściągnęła z głowy kapelusz i szybkim ruchem ręki zaczesała grzywkę do tyłu, dzięki czemu Emily miała okazję zobaczyć jej oczy ? były niemal takie, jakie miała ona sama. Uśmiechnęła się do swoich myśli.
-Podobał Ci się występ? Jak masz na imię?
Grzywka z powrotem opadła na czoło, zasłaniając pół twarzy. Emily przez ułamek sekundy miała ochotę ją odgarnąć.
-Jasne, bardzo mi się podobał... byłyście niesamowite. Jestem Emily.
-Miło mi. Powiem szczerze, że przyciągnęłaś moją uwagę zaraz jak tylko weszłam - podoba mi się Twój kolor włosów.
Widziałaś go w ogóle spod tej grzywy? - pomyślała, jednak nie powiedziała tego głośno. Po chwili zastanowienia doszła do wniosku, że ta fryzura nawet dodaje dziewczynie uroku.
-Dzięki. Wiem, że powinnam była się ustawić w kolejce, ale... mogłabym prosić Cię o autograf?
Dziewczyna roześmiała się delikatnie. Ponownie zaczesała włosy do tyłu.
-W sumie dobrze zrobiłaś, że zaczekałaś. Masz jakąś kartkę, cokolwiek... albo czekaj, odwróć się.
Emily stanęła do niej tyłem i po chwili poczuła, jak pisak wędruje po jej plecach. Po chwili zatkała go i wręczyła Emily. - proszę Cię bardzo.
Grzywka opadła na czoło, jak na komendę.
-Dziękuję. Przepraszam, że zajęłam Ci czas... - odpowiedziała, chowając do kieszeni pisak, który od niej dostała.
-Nie ma sprawy. Za tydzień gramy w Planecie, a w przyszłym miesiącu, nie wiem jeszcze dokładnie kiedy to ma być, na Bestivalu w Robin Hill. Jeśli będziesz miała ochotę to wpadnij.
-Będę na pewno, możecie na mnie liczyć.
Uścisnęła jej dłoń i po chwili patrzyła, jak znika w samochodzie, pakując sprzęt.

Kiedy weszła do swojego pokoju od razu ściągnęła bluzkę i przeczytała napis na niej.
Czerwonowłosej Emily ? Theresa.
Zawiesiła bluzkę na wieszaku i zaczepiła go na gwoździu wbitym w ścianę. Ubrała czerwoną koszulę w kratkę leżącą na łóżku. Wzięła do ręki telefon i wystukała wiadomość do Naomi. Chciała się z nią zobaczyć teraz, natychmiast - mimo, iż miała zajęte tych kilka godzin cały czas za nią tęskniła.
Godzinę później, po przyjściu Naomi leżały już razem na łóżku w jej pokoju, rozmawiając o tym co robiły dzisiejszego dnia. Naomi zwróciła uwagę na wiszącą na ścianie bluzkę.
-Kto to jest Theresa? - zapytała z uśmiechem.
-Wokalistka tego zespołu, o którego dzisiejszym koncercie Ci mówiłam. Świetna dziewczyna.
Emily pocałowała ją lekko i położyła głowę na jej ramieniu, zasypiając po chwili.
04.10.2011 14:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
martucha Offline
10ka.
*****

Liczba postów: 1 388
Dołączył: 13.02.2011
Post: #103
RE: Opowiadanie.
103. Naomi.

Obserwując ilość ludzi, jaka w przeciągu kilkunastu minut pojawiła się w klubie, stwierdziła, że zapowiada się naprawdę dobra impreza. Na parkiecie było już całkiem tłoczno, jednak nie na tyle, aby nie móc swobodnie tańczyć. Razem z Emily, Mini, Freddiem i kilkoma modelkami zajmowali lożę w samym rogu. Obok, na podwyższeniu, z wielkimi słuchawkami na uszach i zadziornym uśmiechem bujał się DJ. Dziewczyny roznoszące alkohol miały coraz więcej trudności, aby przejść między ludźmi, którzy stali dookoła parkietu, bo zaczynało brakować miejsc siedzących.
- Cholera, ja naprawdę potrzebuję tego browara! - rzuciła Mini, opierając głowę na dłoniach. W tym samym momencie stanęła przed nimi wysoka brunetka trzymając tacę z zamówieniem, które złożyli już jakiś czas temu. - Uwielbiam cię. - ucieszona blondynka wstała, wyjęła dziewczynie z rąk butelki i kieliszki, po czym podała jej szary banknot.
Wszyscy byli dzisiaj wyjątkowo w dobrych nastrojach. Przygotowania do pokazu szły świetnie. Mimo tego, że spędzali długie godziny na pracy i teoretycznie nie powinni mieć siły na nic, energia rozpierała dziś każdego.
- Co ty robisz? - Naomi rzuciła do Freddiego, który ustawił wszystkie kieliszki obok siebie, i odkręcał właśnie butelkę wódki.
- Będę... - wytknął język, zrobił skupioną minę i przechylił szyjkę. - ... rozlewał... - widząc jak coraz więcej alkoholu ląduje na stole, zamiast w kieliszkach wyjęła mu szkło z dłoni.
- Ok, wystarczy. Dziękujemy. - wszyscy zaczęli się śmiać, a brunet opadł z powrotem na skórzaną kanapę. Po kilku wypitych kolejkach większość przeniosła się na parkiet. Tańczyła właśnie z Emily, kiedy jej uwagę zwróciła grupka dziewczyn, które właśnie weszły do środka. Uśmiechnęła się, widząc jak jedna z nich macha w jej stronę.
- Kto to?
- Sophie, bierze udział w pokazie. Poznałyśmy się kilka dni temu. - odpowiedziała, przenosząc swój wzrok na czerwonowłosą. Robiło się coraz goręcej i coraz ciaśniej. Co chwilę czuła na sobie czyjeś łokcie, stopy, a nawet przez chwilę jej pole widzenia zostało całkowicie ograniczone przez włosy jakiejś brunetki, która wymachiwała głową w zupełnie nieskoordynowany sposób.
- Idę na fajkę, zaraz wracam. - Emily pocałowała ją w policzek i zaczęła przeciskać się w stronę drzwi. Ona sama natomiast ruszyła w stronę loży, z której Freds wymachiwał w jej stronę dwoma puszkami. Nie zdążyła jednak do niego dotrzeć, bo poczuła czyjąś dłoń na swojej.
- Mam cię!
Odwróciła się i stanęła twarzą w twarz z roześmianą szatynką. Chciała coś powiedzieć, ale nie bardzo wiedziała co. 'Dlaczego, dlaczego ona tak wygląda?' Ciemne włosy opadające delikatnymi falami na ramiona, mocny makijaż i czarna, krótka sukienka wywołały na niej ogromne wrażenie. Efektu dopełniały wysokie szpilki, dzięki którym Sophie była od niej minimalnie wyższa. Wyglądała zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy się pierwszy raz spotkały. Niewiele dziewczyn mogło sobie pozwolić na pokazanie się w takim zestawie, który bez wątpienia należał do tych odważnych. Ona jednak wyglądała świetnie i niewątpliwie zdawała sobie z tego sprawę.
- Coś nie tak?
- Nie, wręcz przeciwnie. Pięknie wyglądasz. - starała się, aby zabrzmiało to zupełnie naturalnie.
- Dziękuję, starałam się. - uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Piwo? - skinęła w stronę Freddiego, który właśnie tańczył w miejscu, nadal wymachując puszkami.
- Jasne. - zajęły miejsca obok chłopaka, jednak nie posiedziały tam długo, bo wyciągnął je obie na sam środek i z dumną miną obracał każdą po kolei. Po kilku przetańczonych piosenkach rozejrzała się dookoła. Emily nadal nigdzie nie było. Nie wiedziała ile czasu minęło, ale na pewno więcej, niż może trwać wypalenie papierosa. Przeprosiła ich oboje, po czym ruszyła do wyjścia. Zimne powietrze uderzyło ją w twarz. Noc była wyjątkowo chłodna, a ona miała na sobie tylko bokserkę. Po chwili stania na schodkach była już zupełnie przemarznięta. Już miała wrócić do środka, kiedy po przeciwnej stronie ulicy dostrzegła czerwonowłosą, która szybkim krokiem szła w stronę klubu. Zaraz za nią szedł jakiś mężczyzna, co chwilę łapiąc ją za ramię i wyraźnie starając się ją zatrzymać. Momentalnie zapomniała o zimnie.
- Ems? - podeszła do nich, a widząc przestraszony wzrok czerwonowłosej złapała ją za rękę.
- Jakie to urocze. Może koleżanka też zechce się z nami przejechać? - wymamrotał facet i zachwiał się lekko, znów kładąc rękę na ramieniu Emily, która natychmiast mu się wyszarpnęła.
- Zabieraj łapy. - warknęła, puszczając dziewczynę i stając między nią, a totalnie pijanym mężczyzną. Nie zastanawiała się nad tym, że jedno jego uderzenie mogłoby ją zabić.
- A co mi zrobisz, maleńka? - jego rozbiegane oczy błysnęły złowrogo. Poczuła nieznośny smród alkoholu i papierosów, kiedy zrobił krok bliżej. Kiedy jego wielka dłoń wylądowała na jej talii, niewiele myśląc zamachnęła się. Mężczyzna jednak był szybszy. Odepchnął ją z taką siłą, że uderzyła o drzwi pobliskiego samochodu, po czym osunęła się na ziemię. Od tego momentu wszystko działo się strasznie szybko. Czyjś krzyk, odgłos tłuczonej butelki, stukot obcasów i kolejny krzyk.
- Ty pie*dolony śmieciu! - udało jej się jeszcze rozpoznać rozwścieczony głos Cooka, po czym ciemna mgła przysłoniła jej oczy. Zemdlała.

[Obrazek: tumblr_mpaqd8qxHv1qb5tv9o7_r1_250.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.12.2011 23:10 przez martucha.)
03.12.2011 21:41
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Katiekins Offline
zniszczona.
*****

Liczba postów: 1 902
Dołączył: 16.02.2011
Post: #104
RE: Opowiadanie.
104. Emily

Czuła, jak zaczyna jej szumieć w głowie, wypicie tych kilku kolejek nie było dobrym pomysłem z uwagi na to, jak ciężki dzień miała za sobą. Starała się nie zwracać na to uwagi i po prostu dobrze się bawić. Przecież dawno nigdzie razem nie wychodzili.
Nagle jakaś dziewczyna zaczęła machać w ich stronę ? nie miała pojęcia kto to jest, jednak z miny Naomi wynikało, że one się znają.
-Kto to jest? - zapytała, kiedy Naomi się już przywitała.
-Sophie, bierze udział w pokazie. Poznałyśmy się kilka dni temu. - Emily poczuła mimowolne ukłucie zazdrości, jednak możliwie jak najszybciej starała się to stłumić.
Po kilku minutach tańca poczuła, jak zaczyna jej brakować powietrza. Poza tym miała wrażenie, jakby cała ta masa ludzi zbijała się w wielką kupę, a ona była w centrum. Chciała przez chwilę pobyć sama, na świeżym powietrzu. Powiedziała do Naomi, że idzie zapalić, ucałowała ją i wyszła z klubu.
Z zewnątrz uderzył ją podmuch chłodnego, nocnego wiatru. Czując go na twarzy i we włosach nieznośne uczucie duszności i ciasnoty minęło.
Oparła się o mur i rozejrzała się wokół ? po drugiej stronie ulicy, kilka metrów dalej zauważyła Effy. Stała tak jak ona, opierając się o ścianę i paląc papierosa.
Nie rozmawiały ze sobą od dnia, w którym spotkały się w szopie u Freddiego. Za to co zrobiła Cookowi czuła do niej pewnego rodzaju niechęć, jednak w tym momencie postanowiła schować swoje myśli do kieszeni i po prostu z nią pogadać. Wydawało jej się, że ona tego właśnie potrzebuje.
Kiedy była już w nieznacznej odległości od niej, Effy odwróciła głowę w jej stronę i spojrzała jej w oczy. Emily nie miała pojęcia, co ona może teraz myśleć, jak się czuje ? z wyglądu sprawiała wrażenie albo zmęczonej, albo jakby właśnie wypiła sporą ilość alkoholu.
-Hej, Eff.
-Emily.
Nie wiedziała co ma dalej mówić, o co może jej zapytać. Wszystko, co w tym momencie przychodziło jej do głowy wydawało jej się niewłaściwe.
-Może chcesz do nas dołączyć? Siedzimy w tamtym klubie - zapytała w końcu.
-Chętnie, ale jednak nie tym razem.
-Czekasz na kogoś?
-Można tak powiedzieć. - Zadzwonił jej telefon. Odczytała wiadomość i chowając go z powrotem do kieszeni zwróciła się do Emily :
-Widziałam Cię, jak tam stałaś pod ścianą. Nie sądziłam, że podejdziesz.
-Tak szczerze mówiąc, to sama się sobie dziwię.
-Musisz mnie bardzo nienawidzić.
Emily zastanowiła się nad tym przez moment. Właściwie, to ... nie, nie nienawidziła jej, choć do niedawna tak jej się właśnie wydawało.
-Po prostu nie potrafię zrozumieć tego co zrobiłaś i tego, jak się ogólnie zachowujesz.
-Ja też pewnych rzeczy nie rozumiem. Przepraszam Cię, ale muszę już iść, Ty chyba też powinnaś wracać.
Emily patrzyła na oddalającą się sylwetkę Effy. Odetchnęła głęboko i ruszyła z powrotem w stronę klubu.
Nagle usłyszała za sobą wołanie.
-Katie?
Obróciła się na chwilę, zobaczyła idącego za nią wysokiego mężczyznę. Uśmiechał się do niej szyderczo. Przyspieszyła kroku starając się go zignorować.
-No co jest Katherine, czyżbyś nie miała ochoty mnie widzieć? Już nie pamiętasz, jak dawałaś mi się pieprzyć parę dni temu?
Facet był coraz bliżej. Poczuła na ramieniu jego rękę, próbował ją zatrzymać.
-Czemu nic nie mówisz, mowę Ci odjęło?
-Mylisz mnie z kimś, odwal się ? wyszarpała mu się i poszła dalej przed siebie.
-Akurat Ciebie bym nie pomylił z nikim innym - wybełkotał i znowu chwycił jej ramię. - Za kogo Ty się uważasz? Myślisz, że możesz mnie tak po prostu zostawić?
Od wejścia do klubu dzieliło ją już tylko kilka metrów.
To co wydarzyło się chwilę później całkowicie wymknęło się spod jakiejkolwiek kontroli. Naomi wyszła z klubu i kiedy zauważyła ją z tym gościem szybko podeszła i złapała ją za rękę. Zaczęła się przegadywać z gościem, który był coraz bardziej wkurzony. W pewnym momencie zamachnął się i odepchnął ją, przez co w efekcie Naomi uderzyła o samochód i upadła na ulicę.
Emily chciała podejść do niej, jednak facet złapał ją i warknął :
-Co, przerzuciłaś się na dziewczynki? Ty mała dziwko, Ty...
Nie zdążył niczego więcej powiedzieć, bo w tym momencie podbiegli do nich Cook i Freddie. Za nimi biegła spanikowana Mini, próbując utrzymać równowagę na kilkunastocentymetrowych obcasach.
Freddie zamachnął się butelką, którą trzymał w ręku i z całej siły przyłożył nią facetowi w głowę, który pod wpływem uderzenia momentalnie upadł nieprzytomny na asfalt. Emily w tym czasie podeszła do Naomi i próbowała ją obudzić, jednak bez rezultatu. Odwróciła się do lekko przerażonego Freddiego i wkurzonego do granic Cooka, który mimo iż facet nie miał już możliwości zrobienia jakiegokolwiek ruchu wymierzał mu serię kopnięć.
-Zostawcie tego skurwysyna i dzwońcie po karetkę!
Mini, ciągle w szoku po tym co zobaczyła, nerwowo zaczęła wytrząsać z torebki wszystko w poszukiwaniu telefonu. W międzyczasie zleciały się sporo osób i okrążyło ich z każdej strony. Między innymi były tam wszystkie modelki i ta dziewczyna, która machała im kiedy tańczyły.
Kilka minut później zjawiła się karetka ? Mini nie poinformowała ich, że ranne są dwie osoby, więc po następną sanitariusze musieli dzwonić. Za karetką przyjechała policja i zabrała Cooka, Mini, Freddiego i Emily na przesłuchanie. Nie pozwolono żadnemu z nich jechać z Naomi na pogotowie.
Po trwającym wieczność przesłuchaniu, po serii prawie identycznych pytań wypuścili całą czwórkę i kazali stawić się za kilka dni, kiedy dostaną wezwanie. Emily stanęła przed budynkiem, westchnęła głośno i zwróciła się do nich :
-Nie wiem jak wy, ale ja jadę do szpitala. Muszę zobaczyć co z nią. - czuła cisnące jej się pod powiekami łzy ? to wszystko moja wina.
-Kto to w ogóle był? - zapytał Freddie. Cook palił papierosa w takim tempie, jakby miał go za chwilę połknąć w całości. Mini wyglądała tak, jakby też miała się za chwilę rozpłakać.
-Nie mam pojęcia. Ale wydaje mi się, że to jeden z facetów Katie, którego puściła kantem.
-Pojedziemy z Tobą, dzwonię po mamę żeby nas zawiozła ? Mini zaczęła wstukiwać numer w telefonie, kiedy Cook powiedział do niej :
-Twoja matka mieszka w innym mieście, nie wiem czy pamiętasz. Szybciej byśmy kurwa na nogach zaszli niż ona by tu przyjechała.
-A.. no tak. To co robimy?
-Idziemy ? Cook ruszył przed siebie, wszyscy poszli za nim. Po godzinie doszli do szpitala. Pielęgniarka wskazała im salę mówiąc, że są już u Naomi dwie osoby, nakazała im też nie siedzieć zbyt długo, bo i tak narusza przepisy pozwalając im w ogóle na odwiedziny o tej porze.
Emily powoli otworzyła drzwi do sali. W środku zobaczyła leżącą z półprzymkniętymi powiekami Naomi, obok niej siedziała jej matka i Sophia, dziewczyna z klubu. Zdziwiona weszła do środka, za nią pozostała trójka. Matka Naomi uśmiechnęła się do nich i pożegnała się z Naomi mówiąc, że przyjedzie do niej jutro.
-Jak się czujesz? - Zapytała Emily, kładąc dłoń na jej dłoni.
-Całkiem... nieźle. A Ty? - Naomi uśmiechnęła się blado. Twarz miała białą jak papier.
-Czułabym się lepiej, gdybyś nie musiała tu przeze mnie teraz leżeć...
-Daj spokój. Mogło być gorzej.
-Przyjechałam sprawdzić jak się czujesz, oni wszyscy też, wariowaliśmy na posterunku z niepewności. To może nie będziemy Ci już przeszkadzać, odpoczywaj. Jutro z rana do Ciebie wpadnę. ? ucałowała Naomi w czoło i znacząco spojrzała na Sophię. Dziewczyna w odpowiedzi uśmiechnęła się tylko i nie ruszyła się z miejsca.
Cook, Freddie i Mini również pożegnali się z Naomi i wyszli z sali.
-Znasz tę laskę? - zapytała ją Mini.
-Nie. - Emily nie miała ochoty rozgadywać się na ten temat. Poprosiła chłopaków, by odprowadzili ją do domu.
10.12.2011 17:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Facebook
SkinsFans na Facebooku

Polecamy
Tunezja
Sklep z mapami
Torebki


Użytkownicy online
Aktualnie jest 23 użytkowników online.
» 0 Użytkownik(ów) | 23 Gość(i)

Statystyki
» Użytkownicy: 73 542
» Najnowszy użytkownik: DDonley
» Wątków na forum: 2 144
» Postów na forum: 129 310

Pełne statystyki